GALERIA | E-MAIL

O więcej informacji na temat warunków sprzedaży - ceny, proweniencji obrazu, przesyłki itp. prosimy o kontakt pod adresem galeria.artyzm@gmail.com

 


Koniczek - Bez tytułu (0845)

Krzysztof Koniczek
"Bez tytułu"

olej, akryl na płótnie,
wymiary: 60 x 60 cm

ZAPYTAJ O CENĘ

kontakt: galeria.artyzm@gmail.com



Krzysztof Koniczek urodził się w 1955 roku w Olecku. Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu, obecnie ASP na wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby. Dyplom w pracowni prof. Waldemara Świerzego.
Pierwszą indywidualną wystawę miał w połowie lat 80. w czasie, gdy młodzi rzeczywiście byli gniewni, a to za sprawą kryzysu, zarówno europejskiej jak i amerykańskiej awangardy lat 70. Jeśli dodać, że towarzyszyło temu rozczarowanie polityką, socjotechniką i kulturą masową, jasne stają się ówczesne poszukiwania nowej estetyki i w ogóle innej postawy. Poszukiwania te przybrały tak radykalną postać, że krytyka nie cofnęła się przed nazwaniem skrajnie ekspresyjnych poczynań młodych twórców „agrafką w policzku współczesnej sztuki”. To był czas, w którym artysta wyrażał siebie i tylko siebie bez pośrednictwa racjonalizmu i logiki. Do lamusa odesłano wówczas wszystkie stare i nowe kanony Piękna, uprawiano punk rock i reggae, a w galeriach królowali performerzy, nowi „dzicy” i video-art.

Najwcześniejsze płótna Koniczka to płaszczyzny ostentacyjnie lekceważące klasyczną kompozycję w dodatku o kolorystyce budowanej na zderzeniach czerwieni z zielenią lub błękitu z oranżem. O takim malarstwie pisał Kasimir Edschmid w jednym z ważniejszych wyznań ekspresjonistów: „Ekspresjonista nie widzi lecz patrzy. On nie odnotowuje ale żyje. On nie reprodukuje ale tworzy. On nie selekcjonuje ale szuka.” Do pierwszej indywidualnej wystawy malarstwa Koniczka w Poznaniu doskonale przystaje prasowa wypowiedź Salome z roku 1980 – „Dla mnie nie jest to zagadnienie stylu lecz postawa życiowa. Jest to związane z uczuciem bycia wolnym, ze swobodną pracą ...”

W drugiej fazie twórczości – a jest to artysta pracujący dużo – Koniczek, nie rezygnując z malarstwa „pełnego farby i pędzla”, wzbogaca je o myślenie właściwe plakatowi. Powstają wówczas płótna bardziej zorganizowane, mniej intuicyjne i spontaniczne ale zawsze bardzo ekspresyjne. Jest to ciągle i przede wszystkim ekspresja koloru odwołującego się do świata emocji. Jest to estetyka oparta na kontraście i to zarówno na kontraście tonów, nasycenia, jasności, jak i temperatury barwy. Malarz, świadom intensywności z jaką działa kolor, i to zarówno w sensie kulturowym jaki i czysto fizycznym, świadom symboliki i psychologii postrzegania koloru, komponuje swoje płótna wokół podstawowej pary: czerwień-zieleń. Ten kontrast stanowi oś, wokół której pojawiają się zdecydowane, jak „wyciśnięte prosto z tuby” oranże, żółcie i błękity tworzące dialog często przechodzący w krzyk. Tak ekspresyjnemu kolorowi w sposób naturalny towarzyszy faktura płócień – chropowata, miejscami zbliżająca się do reliefu, w której zastygł ślad ręki malarza. Dukt pędzla, grudki farby, to wszystko jest widoczne w sposób czysto fizyczny ale jednocześnie są to smugi światła i żarzące się punkty, bo właśnie dzięki światłu te płótna w zadziwiający sposób są równocześnie materialne i metafizyczne.

Większość płócien Koniczka to kompozycje abstrakcyjne, bo w takich niczym nie ograniczonych przestrzeniach znacznie swobodniej dokonuje się misterium koloru. Są to obrazy pulsujące energią wręcz wulkaniczną i nic dziwnego, że wiele z nich zdominowało kolor płynącej lawy. Nie wyczerpuje to przecież do końca ani ciekawości malarza ani jego potrzeby drążenia zagadki form i tak w jego kompozycjach pojawia się kształt geoemtryczny i to w postaci kuli, najdoskonalszej z brył. W ten sposób, z przestrzeni szalonego koloru, malarz przenosi widza w przestrzeń kosmicznego ładu ale to nie jest kres podróży, bo oto kompozycja jego płócien najwyraźniej zaczyna przypominać pejzaż.

Pierwsze doświadczenie to tajemniczy obraz pęknięcia w skalistym masywie ale już wkrótce pojawią się płótna wyraźnie nawiązujące do pejzaży Turnera, angielskiego romantyka pierwszej połowy XVIII w., którego najsłynniejszy obraz to „Pożar Parlamentu Brytyjskiego”. Skręt wydawać się może dziwny ale nie wtedy kiedy patrzy się na najnowsze obrazy Koniczka – to rzeczywiście konsekwentny i logiczny rozwój, bo w płótnach tego malarza, nawet tych najbardziej dzikich, zawsze można było wyczuć więź z naturą. Tak też było, kiedy malował zmysłowe akty, w których przewrotnie łączył marmurową piękność Wenus z Milo z wdziękiem striptizerki. Najnowsze płótna Koniczka to już wysmakowane kompozycje koloru i światła, to tajemnicze przestrzenie, cokolwiek nostalgiczne i skłaniające do refleksji, w których trzy czwarte zajmuje niebo niezwykłymi chmurami, a resztę stanowi wąski pas ziemi lub wody pięknie zaznaczonej refleksami słońca. W zestawieniu z wcześniejszymi obrazami uderza cisza i spokój tych płócien, choć w każdym z nich daje się wyczuć rodzaj oczekiwania – to pejzaże, w których wszystko może się zdarzyć.

Andrzej Koziara
Mularczyk, Bożena | Lisek, Kamil | Lipowska, Marta | Dali, Salvador | Cichecki, Jerzy | Sokołowska, Joanna | Kovelinas, Andrejus | Głowacki, Janusz Rafał | Rączka, Anna | Kanty Pawluśkiewicz, Jan | Górecki, Wojciech | Anthony, Justyna | Wilczek, Kornel | Nowakowski, Michał | Heksel, Krzysztof | Izdebski-Cruz, Krzysztof | Luteracki, Jarosław | Cybis, Jan | Błażko, Zofia | Ślusarsky, Dariusz | Kaleta, Dariusz | Białaszek, Elżbieta | Kurkowska, Katarzyna | Stolorz, Józef | Stanisławska, Monika | Wiśniewski, Krzysztof | Sobocki, Leszek | Rusinek, Anna Maria | Michalik, Borys | Rej, Aleksandra | Sętowski, Tomasz | Pielucha, Daniel | Lipowczan, Jacek |
GALERIA | E-MAIL
X









Wiadomość została wysłana. Odpowiemy najszybciej jak będzie to możliwe