GALERIA | E-MAIL

O więcej informacji na temat warunków sprzedaży - ceny, proweniencji obrazu, przesyłki itp. prosimy o kontakt pod adresem galeria.artyzm@gmail.com

 


Pękacz, Marek - Mandala (9006)

Marek Pękacz
"Mandala"

olej na płótnie,
wymiary: 85 x 140 cm

ZAPYTAJ O CENĘ

kontakt: galeria.artyzm@gmail.com

Ten obraz jest ostatnim obrazem namalowanym przed moimi trzydziestymi urodzinami. Zastanawiałem się długo co namalować na tę okazję. Jaki obraz byłby zwieńczeniem, podsumowaniem i kwintesencją moich trzydziestu lat życia? Jakby to ująć, w jakie ramy zamknąć, jakim komentarzem otulić?! Na wszystkie te pytania znalazłem odpowiedź. Brzmi ona: to są głupie pytania.

Nie po to maluję, by patrzeć wstecz. Popatrzyłem więc w przód, a tam zobaczyłem, jak mała jest góra na horyzoncie, jak wiele jeszcze do niej kroków, ile ścieżek i zakrętów... nie ma czasu na patrzenie na drogę za mną! Znalazłem więc pierwszą z brzegu przeszkodę i zacząłem ją pokonywać.

Ponad czterdzieści odcieni różu i żółcieni. Wszystko przygotowane wcześniej, tak by nie mieszać farb codziennie od nowa. Ponad 60 pędzli w użyciu już po dwóch dniach malowania. To wszystko bardzo mocno obciążało mnie każdego kolejnego dnia. Zdawało mi się, że grzęznę w plątaninie włosów, że zatapiam się w fakturze skóry i drepczę wąską doliną zmarszczek, coraz wolniej, i wolniej, i w o l n i e j i...Gdy skończyłem malować, nie wiedziałem czy to, co namalowałem, jest dobre. Straciłem wzrok do tego obrazu. Przestałem go widzieć. Musiałem złapać oddech, namalować coś wolną ręką, bez martwienia się o kolejne pociągnięcie, ot tak, prosto z głowy. Postanowiłem namalować mandalę. Kilka okręgów i linii symetrii jako szkic, a reszta hulaj dusza!

Zaciemniłem pracownię i włączyłem światło UV. Usta dziewczyny na obrazie zaczęły świecić, najwidoczniej do produkcji czerwonej farby producent użył czegoś niestandardowego. Ze ścian i podłogi zaczęły wychodzić kolejne, coraz słabsze, świetliste punkty. W końcu mój wzrok przyzwyczaił się do ultrafioletowej poświaty. Ze słuchawek sączył się biały szum. Stawiałem kolejne kreski. Na początku szybko, rozmyślnie, planując zagęszczenie i kierunki. Z każdym kwadransem przerwy nieświadomości rosły. Od krótkich przebłysków na początku, aż do kilkusekundowych dziur w czasie. Mój mózg przełączał się na te krótkie momenty na częstotliwość tetha- przedziwne momenty, gdy można posłuchać pracy maszynerii za reflektorami oczu. Krótkie słowa, melodie i bliżej nieokreślone dźwięki- mogłem ich słuchać. Musiałem tylko być bardzo cicho. Nie mogłem wiedzieć, że słucham. W takich momentach nieodzowne jest przekonanie, że nie jestem swoim mózgiem. A może po prostu stoję cicho w jego mało uczęszczanym kącie, nasłuchując krzątaniny przeszłych i przyszłych bodźców.

Kolejne kreski. Dłuższe. Wolniejsze. Mało ważne. Części z nich nie rysowałem ja. To tak jak to uczucie, gdy jedziesz gdzieś autem i nagle się orientujesz, że już jesteś na miejscu, a właściwie nie pamiętasz drogi (mam nadzieję, że nie tylko mnie zdarza się jeździć w ten sposób, jeśli tak, to muszę oddać prawo jazdy). I tak o to mandala została namalowana. W części rozmyślnie, a w części nieświadomie. Była to ostatnia część drogi do kamienia milowego z napisem TRZYDZIEŚCI LAT ŻYCIA. Nie spojrzałem wstecz. Patrzę pewnie do przodu.
Wilczek, Kornel | Maler, Eryk | Pałucha, Jacek | Kaźmierczak, Halina | Zdybał, Mariusz | Hinc, Zbigniew | Kruszak, Anna | Błażko, Zofia | Stokfisz Delarue, Jan | Garwol, Paweł | Warulik, Włodzimierz | Młodożeniec, Stanisław | Jabłońska, Justyna | Kantor, Tadeusz | Pennards-Sycz, Justyna | Dominik, Tadeusz | Lustyk, Bogusław | Jagliński, Waldemar | Szymkowiak, Marek | Wąsikiewicz, Anna | Tracz, Krzysztof | Majrowski (Meyro), Zdzisław Constantin | Sadowski, Andrzej A | Kovelinas, Andrejus | Cichecki, Jerzy | Beer, Agnieszka | Wroński, Waldemar | Sajewski, Andrzej Andrea | Borowicz, Maja | Luteracki, Jarosław | Gombos, Franciszek | Górecki, Wojciech | Wójcik, Malwina |
GALERIA | E-MAIL
X









Wiadomość została wysłana. Odpowiemy najszybciej jak będzie to możliwe