|
Czasami otrzymujemy listy od ludzi odwiedzających naszą galerię na tematy... różne. Wywiązywała sie z tego wymiana korespondencji, często temat w sposób naturalny zamierał, nigdy listy nie były publikowane na forum publicznym. Niektóre uwagi, za zgodą ich autorów, postanowiliśmy umieszczać pod wspólnym tytułem "Deptanie po odciskach". Parę słow o Chmielińskim to pierwszy z takich listow oglądający światło dzienne. Może powstanie z tego kiedyś forum wymiany poglądow na temat malarstwa. Chętnie umieścimy następne opinie, pod warunkiem że nie bedą zawierały treści wulgarnych czy dyskryminacyjnych. Treść tego i ewentualnych następnych tekstów nie musi pokrywać się z opinią redakcji artyzm.com. Pocztę do nas prosimy kierować pod adres art@artyzm.com Każdemu klientowi po jednym Chmielińskim Roman Kochanowski z ramą starą czy nową Gęsiarka Władysława Szernera |
Zdumiewa ogromna ilość prac Władysława Chmielińskiego (1911-1979) jaka pojawia się
ostatnio na rynku aukcyjnym zarówno w Polsce jak i zagranicą. Handlują tymi pracami teraz duże i małe domy
aukcyjne, w Polsce i innych krajach europejskich (Niemcy, Dania, Szwecja) i w
Ameryce. Jeszcze niedawno prace tego zupełnie przeciętnego malarza były
niezauważane i ceny przekracząjace w przeliczeniu ok 500 euro budziły
zdumienie. Boom jaki obserwujemy od jakiegoś czasu (4-5 tys dolarow za granicą
i 15 tys złotych w Polsce) zmusza do przyklęku nad tymi obrazkami. Okazuje się,
że skoro Chmieliński nie żyje od około trzydziestu lat to klasyfikuje się do
grona nie byle jakich malarzy i można oczywiście próbować na nim dobrze
zarobić. Zagraniczne domy aukcyjne (Sothebys, Christies) i polskie (Agra-art,
Rempex) rozbujały tę koniunkturę zbierając równo po około 20% ceny sprzedaży od
kupującego i sprzedającego. Im wyższa cena sprzedaży tym większy zarobek;
ekonomia jest prosta. Nic złego w zarobku tyle.... czy jest Chmieliński dobrą
inwestycją kupujących?Czy warto kolekcjonować prace tego malarza? Co można
powiedzieć o wartościach artystycznych jego prac? Czy można zrzucać całą odpowiedzialność na kupującego, że miał taki
a nie inny kaprys? O tym domy aukcyjne milczą. Gdy pokaże się na rynku obraz Chełmińskiego, Wierusz-Kowalskiego,
Brandta to można przeczytać w katalogach o autorach, historii obrazów i
ważności dla kultury polskiej. O Chmielińskim cicho bo rzeczywiście nie ma o
czym pisać. Zreszta, czy wszyscy klienci odróżnią nazwisko Chmielińskiego od
Chełmońskiego, Chełmińskiego, Chmielowskiego czy Chlebowskiego? Po co zatem
wprowadzać zamieszanie i uświadamiać takich, którzy nie wiedzą co zrobić z kasą
a pustych ścian do dekoracji u nich dużo? Zaśnieżona Starówka w Warszawie i sanie do których zaprzężonych jest
para koników budzi jakiś sentyment. Scena z młodą parą pędząca saniami w zimie
lub bryczką w lecie kojarzy się z czymś swojskim.
Ile jednak można oglądać powielanych ujęć Starówki pędzla Chmielińskiego? Rynek
Starego Miasta z lewa i z prawa, Plac Zamkowy z widokiem na Starówkę, Plac
Zamkowy z widokiem na Krakowskie Przedmieście i Plac Zamkowy z widokiem na
Kościół Św. Anny to kilka ujęć powielanych i różniących się drobnymi
szczegółami. Często również widzimy motyw z Kościołem Św. Krzyża z widokiem na
Pałac Staszica. Słowem, każdy znajdzie sobie małą lub większą pocztówkę z
możliwością wyboru pory roku. Nic złego nie chę powiedzieć o pocztówkach. Malarz to też człowiek i musi z czgoś żyć a
maluje tak jak potrafi i to co „idzie”. Proszę wybrać się na
Starówkę na rynek albo do okolicznych galerii. Dużo tam podobnych prac, zwykle
tańszych a czasami lepszych.
Czy tym felietonem może odstrasze potencjalnych klientów? Nie sądzę skoro kupują
nadal z dużym zapałem. Czy popsuję trochę krwi właścicielom domów aukcyjnych?
Panie i Panowie... trochę więcej uczciwości w ustawianiu cen promujących słabe
i nijakie prace. Chmieliński to tylko przykład. Można podać i inne nazwska.
Sami zresztą wiecie dobrze ile te prace są warte. Ciekaw jestem ile prac
Chmielińskiego wisi u was w domu. Nieprawdą jest to, że prace są warte tyle ile
klient zapłaci. Cena szacunkowa jaką ustalacie powinna być jakimś miernikiem
wartości pracy. Więcej uznania w oczach kilenów będziecie mieli, gdy rzetelnie
wycenicie prace. No, ale jeśli trafią się klienci gotowi do burzliwej licytacji
to już wasz zysk ale wtedy będziecie mieli czyste sumienie.
Każdemu klientowi po jednym Chmielińskim Roman Kochanowski z ramą starą czy nową Gęsiarka Władysława Szernera |
| SKLEP | KONTAKT |